piątek, 17 czerwca 2011

I have my little world.

Bzyk, cyk, pstryk i płonąca dusza,
Szuka, bawi się, szuka! To żywa sztuka!

Coś się porusza, coś się porusza,
Potok zawiera, serce zamiera.

I cieszy się! I szuka, i czeka.
Puk, stuk , mruk, tego tu nie ma!

W myślach tonie, tonie barw rzeka.
I w rękach chce ciszę utrzymać
I pstryk i wyje w mig uczuciowy kaleka
Bo ten spokój ucieka, sza!

I choć ten świat urzeka
To jego mistrz czeka i czeka.
Na innych, na spokój, na siłę, i myśli się zrzeka
Bo to samotna rzeka...
Bo to samotna rzeka...

Za głośno krzyczy cichutko,
Chodź tu, chodź tu powolutku...
Tylko idź szaaa, równiutko...
Bo wpadniesz, wpadniesz do łyżeczki smutku.

Hopsa, hopsa mam cię mam!
I zabawmy się w rozmowy,
Bo wiesz, jesteś wszystkim co mam,
Ty i ból ten szalony, groteskowy.

Umiesz unieść świat?
A światów dwadzieścia?
Mam świat, mam kwiat!
Mam w sobie kwiatów sto dwadzieścia!

Bzyk, cyk, pstryk i płonąca dusza,
Szuka, bawi się, i szuka!

wtorek, 14 czerwca 2011




Co myślicie o Paulinie w wydaniu fiolet? Może tu tego nie widać, ale w słońcu są jaskrawo-fioletowe

Jesse-chemiczka.

Jak trafiłam na te obrazek ni stąd ni zowąd pomyślałam o Jesse. Ciekawe czemu? Widzicie podobieństwo?

środa, 8 czerwca 2011

Pora wstać, Iskierko.

poniedziałek, 30 maja 2011

Różowe pomarańcze nie mają nóżek.

Spotkałam to zdanie  w ostatniej książce, spodobało mi się. Lubię dziwne rzeczy, ostatnio np. spodobał się styl emo, rysunki tego klimatu, i takie tam. Bawi mnie. A skoro coś mnie bawi to może jeszcze jest we mnie coś nie wykrzywionego przez cynizm. Ostatnio ciężej wszystko znoszę. Naprawę się czuję jakbym nie istniała dla świata. I chyba lepiej by było dla mnie gdyby na prawdę tak było. ,, Nie boję się śmierci tylko życia.'' A jedyne życie, które chciałabym mieć nie jest la mnie, ani nikogo dostępne. Wieczność, haha, rojenia schizofrenicznego umysłu, wywołane użalaniem się na sobą. Jakże łatwiej byłoby być tak po prostu świrniętą.

czwartek, 26 maja 2011

Porzucenie.

Nie boli wcale wydymany wiatrem brak
brak brak brak brak brak
kogoś kogo ceniłam bez wzajemności

Nie boli, mówię przecież, wcale
rzucenie gdzieś w nieważną dal
rzeczy zapomnianych.

Nabrzmiałe ceglaną duchotą ciśnienie
w tchu, nie jest moje, nie, wcale

Moje jest za to słodkie skażenie
bycia wiecznie niechcianą
i moje jest lodowacenie
na ten nędzny świat.

piątek, 20 maja 2011

Ostatnio nawet dobrze idzie mi pisanie. Dobija mnie tylko fakt, że nie znam nikogo, kto zechciałby przeczytać, co napisałam, żeby mnie nakierować i dać kilka rad. Dziś pomyślałam, że kupię se znów ołówki i będę rysowała np. sceny do książek. Choć sama nie wiem, to głupie, książka z obrazkami? Mogłabym okładkę zaprojektować, albo jeszcze coś innego. To tyle, dziś Krzyś odrobinę mniej grał, ale i tak wszystko wieczorem spaścił. Typowe. W poniedziałek musi wysłać swój lapek do W-wy do naprawy, hehe, nie będzie grania. Nie mogę się doczekać, i powiem szczerze, że w tym momencie jego że tak się wyrażę ból sprawia mi jakąś dziką i chorą przyjemność. Mam nadzieje, że mi tak nie zostanie. :D